Treść większego napisu

Główne kategorie

Treść mniejszego napisu

NA BLOGU

Dekoracje DIY z rzeczy, które masz w domu




                   Do świat zostało już niewiele czasu. Niektórzy już mają ubraną choinkę, inni szykują listę potraw, a ja zacznę od dekoracji świątecznych. Są dostępne niemal w każdym sklepie, na ich widok można dostać oczopląsu, ale nie wszyscy mogą, też nie wszyscy  chcą sobie pozwolić na wydanie majątku, kiedy już samo przygotowanie świąt go pochłaniają. Świąteczne ozdoby nie muszą kosztować fortuny ani wymagać zakupów na ostatnią chwilę. Najpiękniejsze dekoracje często powstają właśnie z prostych domowych rzeczy jak na przykład resztki materiałów, słoików, makaronu, sznurka czy starych bombek. Te kreatywne, pełne domowego uroku idealnie wpisują się w przedświąteczny klimat.

Ulubione herbaty i domowe mieszanki na zimowe wieczory

 

             Zimowe wieczory mają swój niepowtarzalny rytm: spokój, ciepłe światło lamp, miękki koc i potrzeba czegoś aromatycznego, co rozgrzeje i wyciszy po całym dniu. Herbata idealnie wpisuje się w ten klimat. Może być intensywna i korzenna, lekka i cytrusowa, słodka jak deser albo całkowicie ziołowa. A dzięki prostym dodatkom da się ją łatwo zmienić w napój o zupełnie innym charakterze. Oto przewodnik po najlepszych zimowych herbatach, a także praktyczne pomysły na dodatki i domowe mieszanki, które są się  przygotować w kilka minut.


HERBATY, KTÓRE NAJLEPIEJ SMAKUJĄ ZIMĄ

Czarna herbata z korzennymi nutami

Mocna, esencjonalna i wyjątkowo rozgrzewająca. Świetnie komponuje się z cynamonem, goździkami, kardamonem czy skórką pomarańczy. W chłodne wieczory daje poczucie przytulności, a dodanie odrobiny miodu lub plastra pomarańczy nadaje jej łagodniejszy, otulający charakter.

Imbirowy napar idealny na wychłodzenie

Kilka świeżych plastrów imbiru zalanych gorącą wodą działa szybciej niż gruby koc. Napar jest aromatyczny i lekko pikantny, ale jednocześnie naturalny i prosty. To świetny wybór po powrocie z zimnego powietrza.

Rooibos: kojący, słodki, bezkofeinowy

Rooibos pasuje na późne wieczory. Ma głęboki, miodowy aromat i pięknie łączy się z wanilią, karmelem czy cynamonem. Daje efekt miękkiego, kremowego napoju, który  wycisza i ukołysze Cię do snu.

Zielona herbata jaśminowa lub cytrusowa

Lekka, ale nie chłodna. Jaśmin dodaje jej kwiatowego ciepła, natomiast cytrusowe dodatki sprawiają, że herbata staje się świeża, żywa i idealna wtedy, gdy nie chcesz pić nic ciężkiego.

Napar owocowy: śliwka, hibiskus, malina

Owocowe mieszanki to świetna opcja na zimę. Są intensywne, aromatyczne i naturalnie słodkie. Hibiskus daje lekką kwasowość, śliwka wprowadza kompotowy klimat, malina natomiast dodaje głębi i miękkiej słodyczy.

Yerba mate na wieczory, gdy trzeba działać

Nie zawsze zimowy wieczór jest spokojny. Jeśli potrzebujesz energii, ale nie chcesz sięgać po kawę, yerba mate poprawia skupienie i dodaje sił, a przy tym nie jest tak agresywna jak espresso.

Zioła na wyciszenie

Melisa, rumianek, mięta czy lawenda sprawiają, że wieczór staje się naprawdę spokojny. Herbatę w wersji zimowej najlepiej łączyć je ze skórką pomarańczy lub jabłkiem, by uniknąć mdłego smaku.




DODATKI, KTÓRE ZMIENIAJĄ ZWYKŁĄ HERBATĘ W ZIMOWY RYTUAŁ 

Zimą warto trzymać pod ręką kilka podstawowych składników, które potrafią zupełnie odmienić napar. Składniki te pozwalają tworzyć własne kombinacje, dopasowane do nastroju danego wieczoru.

Imbir (świeży lub suszony) – daje ostrość i ciepło.

Cynamon w laskach – subtelnie słodzi i dodaje zimowego aromatu.

Goździki – intensywne, wystarczy 2–3 sztuki.

Skórka pomarańczy lub mandarynki – świeża lub suszona, ociepla i dodaje cytrusowej słodyczy. 

Suszone jabłko – delikatnie kwaskowe, jak w kompocie.

Miód – najlepiej dodany do lekko przestudzonego naparu.

Wanilia – mały kawałek laski nadaje kremowego charakteru.

Kardamon – słodko-pikantny i bardzo aromatyczny.

Pieprz różowy – delikatnie owocowy, ciekawy dodatek do cytrusów.

Suszone maliny lub wiśnie – naturalnie słodkie i aromatyczne.

DOMOWE MIESZANKI, KTÓRE ZROBISZ W KILKA MINUT 

Korzenna czarna herbata „wieczór przy kominku”

  • czarna herbata liściasta
  • laska cynamonu
  • 3 goździki
  • szczypta kardamonu
  • kawałek skórki pomarańczy

Głęboka, rozgrzewająca, o przyjemnie pikantnym finiszu.

Cytrusowo-imbirowa mieszanka na zimne dni

  • zielona lub biała herbata
  • imbir
  • skórka cytrynowa i pomarańczowa
  • odrobina miodu po zaparzeniu

Świeża, lekko cierpka, energetyzująca.

Owocowo-kwiatowy napar „zimowy deser”

  • hibiskus
  • suszone jabłko
  • maliny lub wiśnie
  • odrobina wanilii

Intensywny, aromatyczny, idealny jako ciepła alternatywa dla kompotu.


Rooibos waniliowo-karmelowy

  • rooibos
  • wanilia
  • szczypta cynamonu
  • odrobina naturalnej słodyczy z daktyli lub karmelu

Delikatny, kremowy, kojący.

Ziołowa mieszanka na wyciszenie

  • melisa
  • rumianek
  • skórka pomarańczy
  • lawenda
  • cienki plaster imbiru

Łagodna, ale nie mdła, idealna tuż przed snem.

Szybki domowy „chai”

  • czarna herbata
  • cynamon
  • imbir
  • goździki
  • kardamon
  • 1–2 ziarenka pieprzu

Możesz parzyć na wodzie albo połączyć z ciepłym mlekiem roślinnym.

Mieszanka „śnieżny sad”

  • zielona herbata
  • suszone jabłka lub gruszki
  • odrobina jaśminu
  • skórka mandarynki

Lekka, aromatyczna, z miękką, owocową nutą.



Zimowe herbaty i dodatki pozwalają stworzyć cały wachlarz smaków od korzennych, otulających, po świeże cytrusowe i delikatne ziołowe. Wystarczy kilka prostych składników, by zwykły napar zmienił się w mały wieczorny rytuał, który rozgrzewa, uspokaja i wprowadza w atmosferę zimowego spokoju. Warto mieć pod ręką zarówno klasyczne herbaty, jak i domowe mieszanki w słoikach, wtedy każdy wieczór może smakować inaczej, ale zawsze przyjemnie. Lubicie takie herbaty? Która z nich Was zainspirowała?

Smacznego! 🫖




Techniki masażu twarzy idealne na zimne wieczory

 

             Zimowe wieczory często sprawiają, że nasza skóra staje się przesuszona, napięta, traci  też swój naturalny blask. Chłodne powietrze, ogrzewanie w domu i ciężkie szaliki mogą podrażniać skórę, powodując dyskomfort i matowy wygląd. Jednym z najprzyjemniejszych sposobów, by temu zaradzić, jest regularny masaż twarzy. Nie tylko poprawia krążenie oraz relaksuje, ale także pozwala skórze lepiej wchłaniać kosmetyki i utrzymać zdrowy koloryt.

Dlaczego masaż twarzy jest ważny zimą?

  • Poprawia krążenie: zimą nasza skóra często jest blade i zmęczona, natomiast masaż zwiększa dopływ krwi, przywracając jej naturalny, zdrowy koloryt.
  • Wspomaga wchłanianie kosmetyków: serum, olejki i kremy działają skuteczniej, gdy są wmasowywane w skórę.
  • Relaksuje napięte mięśnie twarzy: zimą często napinamy szczękę, marszczymy czoło lub zaciskamy usta, co może prowadzić do zmęczenia skóry i powstawania drobnych linii.
  • Wspomaga naturalną regenerację: masaż pobudza przepływ limfy i wspiera oczyszczanie skóry z toksyn, co jest szczególnie ważne w sezonie grzewczym.
  • Zapobiega przesuszeniu: delikatne ruchy wspierają równomierne rozprowadzanie naturalnych lipidów skóry, które zimą są często zaburzone.

Przygotowanie do masażu

Przed rozpoczęciem masażu warto odpowiednio przygotować skórę:

  1. Oczyść skórę: usuń makijaż i zanieczyszczenia.
  2. Nałóż odżywczy kosmetyk. Lekki krem, olejek lub serum ułatwią masaż i zapobiegną nadmiernemu tarciu.
  3. Rozgrzej dłonie: pocierając je o siebie, poprawisz krążenie i przygotujesz palce do masażu.



Techniki masażu na zimowe wieczory

Masaż opuszkami palców

Delikatne, okrężne ruchy opuszkami palców po policzkach, czole i brodzie pobudzają krążenie i dodają skórze promienności. Zacznij od środka twarzy i przesuwaj palce na zewnątrz, powtarzając każdy ruch 5–7 razy.

Masaż liftingujący

  • Umieść dłonie po bokach twarzy, tuż przy linii żuchwy.
  • Delikatnie unosząc skórę, przesuwaj palce ku skroniom i linii włosów.
  • Powtórz ruch kilkukrotnie, lekko uciskając policzki.

Ta technika pomaga wymodelować kontur twarzy, rozluźnić napięte mięśnie i nadać skórze jędrność.

Masaż punktowy pod oczami

Użyj opuszków palców, aby delikatnie uciskać punkty pod oczami. Przesuwaj je w stronę skroni krótkimi ruchami. Ten masaż redukuje opuchliznę i cienie pod oczami, nadając spojrzeniu świeżość.

Masaż relaksacyjny czoła i skroni

  • Delikatnie uciskaj opuszkami palców punkty na skroniach i na linii brwi.
  • Wykonuj małe okrężne ruchy.

Masaż zmniejsza napięcie czoła, pomaga złagodzić stres i przygotowuje do spokojnego snu.

Masaż szyi i dekoltu

Szyja i dekolt, to  przedłużenie twarzy i również wymagają pielęgnacji, tym bardziej, że skóra w tych miejscach jest bardziej cienka i delikatna.

Przesuwaj dłonie od podstawy szyi ku podbródkowi, zawsze ruchami w górę, by wspomóc krążenie i uniknąć grawitacyjnego obciążenia skóry.

Masaż wałkiem jadeitowym

Schłodzony wałek jadeitowy to idealne narzędzie na zimowe wieczory. Przesuwaj roller od środka twarzy na zewnątrz i w dół szyi, by pobudzić krążenie i limfę. Dodatkowy chłodny efekt łagodzi podrażnienia i napięcie skóry po dniu spędzonym na mrozie.


Jak wykonać?

Szyja - przygotowanie drenażu

Zacznij od delikatnych, długich ruchów z dołu szyi ku górze, w kierunku podbródka. To otwiera drogę do odpływu limfy i przygotowuje skórę do dalszego masażu.

Linia żuchwy

Przesuwaj duży koniec rollera od środka brody w stronę ucha, zawsze ruchem wznoszącym. Każdą sekcję powtórz 3–5 razy.

Policzki

Masuj policzki od skrzydełek nosa w stronę skroni, prowadząc rolkę płynnie, bez dociskania. Ten etap pomaga zmniejszyć obrzęki i wygładzić kontur.

Okolice pod oczami

Użyj małego końca rollera. Prowadź go od wewnętrznego kącika oka do skroni, bardzo lekko, bez nacisku. To świetne na poranną opuchliznę.

Czoło

Masuj od brwi ku górze, aż do linii włosów, a następnie prowadź roller od środka czoła na boki. Wspiera to rozluźnienie napięć mimicznych.

Nos i grzbiet nosa

Delikatnie przeciągnij małym końcem rollera w dół, co pomaga w lekki sposób uspokoić okolicę skrzydełek nosa.

Masaż płytką gua sha

Gua sha to jedna z najbardziej relaksujących technik masażu twarzy, idealna właśnie na zimne wieczory. Łączy delikatne przesuwanie chłodnej lub lekko ogrzanej płytki po skórze z masażem limfatycznym i liftingującym. Regularnie wykonywany poprawia krążenie, zmniejsza obrzęki i sprawia, że skóra wygląda znacznie bardziej wypoczęta.

Wskazówki, by masaż działał najlepiej

  • Płytkę prowadź powoli i zawsze w jednym kierunku — nie „piłuj” skóry.
  • Nacisk ma być delikatny do średniego, nigdy mocny.
  • Po masażu pozostaw olejek na skórze na kilka minut.
  • Gua sha możesz lekko schłodzić (zmniejszy opuchliznę) lub ogrzać w dłoniach (w zimowe wieczory działa wyjątkowo relaksująco).


Technika krok po kroku (5–7 minut)

Szyja - kierunek: w górę.

  • Przyłóż dłuższy bok płytki do podstawy szyi i przesuwaj ją ku podbródkowi.
  • Powtórz 5–10 razy każdą stronę.

Efekt: poprawa przepływu limfy i przygotowanie skóry twarzy.

Linia żuchwy - kierunek: od brody do ucha

  • Krótszą, wygiętą stroną płytki obejmij linię żuchwy.
  • Prowadź ruch od brody w stronę ucha, delikatnie „zawijając” ruch przy końcu.
  • Wykonaj 5–8 powtórzeń.

Efekt: lekkie wysmuklenie, redukcja napięcia w szczęce.

Policzki - kierunek: od nosa do skroni

  • Płaska część płytki przesuwaj od skrzydełek nosa w górę i na zewnątrz.
  • Powtórz 5–7 razy.

Efekt: podniesienie policzków, poprawa krążenia i kolorytu skóry.

Okolice oczu - kierunek: od wewnętrznego kącika do skroni

  • Używaj tylko bardzo lekkiego nacisku.
  • Powoli przesuwaj płytkę pod okiem na zewnątrz.
  • Powtórz 5 razy każdą stronę.

Efekt: zmniejszenie obrzęków i odświeżenie spojrzenia.

Czoło - kierunek: od brwi do linii włosów

Przykładaj płytkę płaską stroną i przesuwaj ją pionowo w górę.

  • Możesz też masować od środka czoła na boki.
  • Powtórz 5–8 razy.

Efekt: rozluźnienie mięśni czoła i wygładzenie skóry.



Dodatkowe wskazówki

  • Bardzo  ważna jest regularność: 5–10 minut masażu codziennie wieczorem daje najlepsze efekty.
  • W zimie skóra jest wrażliwa, dlatego bardzo  ważne jest zachowanie delikatności. Ruchy powinny być miękkie i precyzyjne.
  • Wybieraj kosmetyki bogate w odżywcze olejki, tym bardziej, że zimą skóra potrzebuje dodatkowego nawilżenia i ochrony.
  • Po masażu chwila podaruj sobie chwilę relaksu. Pozwól skórze wchłonąć kosmetyk przez kilka minut, najlepiej przy przygaszonym świetle i ciepłym napoju w ręku.

Masaż twarzy zimą to nie tylko pielęgnacja skóry, ale też sposób na wyciszenie i relaks po dniu spędzonym na mrozie. Regularne rytuały przynoszą efekty w postaci promiennej, nawilżonej i zrelaksowanej skóry, a przy tym poprawiają samopoczucie i przygotowują ciało do odpoczynku.

Pozdrowienia! ✨







Zimowe peelingi: który wybrać, by nie podrażnić skóry

 

                Zima to okres, w którym skóra wymaga szczególnej uwagi. Niskie temperatury, wiatr i suche powietrze z ogrzewania sprawiają, że staje się bardziej reaktywna, szybciej traci wodę, łatwiej też ulega podrażnieniom. W takich warunkach peelingi są naprawdę potrzebne, ponieważ pomagają usunąć suche skórki, odświeżyć koloryt i przygotować cerę na lepsze wchłanianie kosmetyków pielęgnacyjnych. Jednocześnie nietrudno też przesadzić, dlatego zimą ważne jest dobranie peelingu, który wspiera regenerację, zamiast ją zaburzać.


Podstawową zasadą zimowego złuszczania jest łagodne  traktowanie skóry. O tej porze roku nie lubi ona ani gwałtownych zmian, ani też agresywnych formuł. Bariera ochronna skóry jest bardziej podatna na uszkodzenia, dlatego każde mocniejsze działanie może skończyć się zaczerwienieniem, pieczeniem, także szorstkością. Zimowy peeling powinien delikatnie wygładzać powierzchnię skóry, tak by usuwać martwe komórki, ale nie naruszać jej naturalnej ochrony. To nie jest czas na spektakularne metamorfozy w trzy dni, tylko na konsekwentną pielęgnację, która przynosi spokojne, ale stabilne, efekty. Na temat peelingów pisałam już kiedyś w tym poście, dziś skupmy się peelingach w okresie zimowym.


Peelingi kwasowe to bardzo obszerny temat, dlatego podlinkowałam do osobnego wpisu. Zimą można je stosować cały czas, ale należy  to robić ostrożnie, dopasowując je do potrzeb cery:

  • PHA (glukonolakton, kwas laktobionowy) to kwasy najłagodniejsze, idealne, kiedy skóra jest wrażliwa, przesuszona lub podrażniona ogrzewaniem.
  • LHA to delikatna alternatywa dla BHA; sprawdzi się przy skórze mieszanej i skłonnej do drobnych niedoskonałości.
  • AHA w niskich stężeniach są  dobrym wyborem dla cer potrzebujących odświeżenia, ale lepiej unikać agresywnych formuł z wysokimi procentami.
  • Peelingi z kwasami migdałowym lub azelainowym (gabinetowe, ale łagodne): Kwas migdałowy jest jednym z najbardziej zimowych kwasów. Działa powoli, powierzchownie i nie powoduje silnego rumienia. Kwas azelainowy natomiast zmniejsza zaczerwienienia i delikatnie wyrównuje strukturę skóry. Oba kwasy mogą być stosowane nawet przy chłodnej pogodzie, o ile nie ma aktywnego podrażnienia.
  • Peeling TCA (średnio głęboki): Kwas trichlorooctowy działa mocniej i daje wyraźne złuszczenie, dlatego zazwyczaj przeprowadza się go jesienią i zimą. Efekty są widoczne, następuje wyrównanie struktury i kolorytu skóry, ale jest to zabieg, który wyklucza osoby o skórze wrażliwej, przesuszonej lub osłabionej. Jest to metoda, która wymaga przygotowania i pielęgnacji pozabiegowej. 

Peelingi enzymatyczne to zimowy klasyk. Papaina czy bromelaina działają łagodnie, rozpuszczając martwe komórki bez tarcia i nadmiernej ingerencji. Są bardzo dobrym rozwiązaniem, jeśli skóra jest cienka, naczynkowa lub reaguje na kwasy dyskomfortem. Można je stosować regularnie, a efekty przychodzą naturalnie i bez ryzyka podrażnienia.

Gommage to bardzo delikatna forma peelingu, która działa poprzez rolowanie zaschniętej, kremowej lub żelowej formuły. Pozwala usunąć martwe komórki bez drobin ściernych i bez kwasów. Sprawdza się zimą u osób, które chcą minimalnej ingerencji i unikają nawet enzymów.

Peelingi z drobinkami, zimą najlepiej wybierać te o bardzo drobnym, gładkim ziarnie. Nie poleca się stosowania peelingów zawierających ostre, kanciaste cząsteczki, które mogą zrobić mikrouszkodzenia, szczególnie na przesuszonej skórze. Ten rodzaj złuszczania sprawdza się głównie u osób o skórze grubszej i mniej reaktywnej, ale nawet wtedy trzeba zachować umiar.


Peel-off daje lekki efekt odświeżenia bez naruszania bariery. Zabiegi tego typu  kojarzą się głównie z maskami, które po zaschnięciu ściąga się jednym ruchem. W praktyce to bardzo łagodna forma złuszczania, która sprawdza się zimą u osób potrzebujących szybkiej poprawy wyglądu skóry bez ryzyka przesuszenia. Maski peel-off nie złuszczają naskórka tak jak kwasy czy enzymy, raczej wygładzają powierzchnię, podnoszą poziom napięcia skóry i usuwają drobne zanieczyszczenia. Peel-off dobrze spisują się przy cerach zmęczonych, matowych lub cerach z drobnymi suchymi skórkami, ale mogą być niewystarczające, jeśli skóra potrzebuje realnego złuszczenia. Zimą ich zaletą jest to, że nie naruszają bariery hydrolipidowej i nie wywołują podrażnień.

Peeling olejowy to metoda, która łączy rozpuszczanie martwego naskórka z intensywnym zmiękczaniem skóry dzięki olejom. Peeling olejowy działa subtelnie, bardziej wygładza niż złuszcza naskórek, dlatego jest odpowiedni dla skór suchych, odwodnionych i reaktywnych. Zimą sprawdza się szczególnie dobrze, bo nie narusza bariery hydrolipidowej i nie powoduje ściągnięcia. Najczęściej wykorzystuje się mieszanki olejów z enzymami lub bardzo drobnymi cząstkami ściernymi, które w połączeniu z masażem poprawiają gładkość skóry.


Glinki są klasycznym sposobem na odświeżenie skóry, ale zimą trzeba je stosować z większą ostrożnością. Ich działanie polega na absorpcji sebum i zanieczyszczeń, co świetnie sprawdza się przy cerach mieszanych i tłustych, jednak w sezonie grzewczym skóra często staje się bardziej sucha i napięta. Dlatego zimą najlepiej wybierać glinki w formułach kremowych lub wzbogaconych o składniki nawilżające, takie jak gliceryna, pantenol czy oleje roślinne. Ważne jest również to, by maska z glinki nigdy nie zasychała na twarzy całkowicie. Można ją lekko spryskiwać wodą lub nakładać na wilgotną skórę, dzięki czemu działa łagodniej i nie powoduje ściągnięcia. Glinki zimą są dobrym uzupełnieniem peelingu, szczególnie wtedy, gdy skóra potrzebuje oczyszczenia, ale nie toleruje mocniejszych kwasów. Przy regularnym i miękkim stosowaniu dają efekt wygładzenia, uspokojenia i świeżości, bez ryzyka wysuszenia.

Peeling kawitacyjny wykorzystuje ultradźwięki, które w połączeniu z wodą pomagają oderwać martwe komórki naskórka i usunąć nadmiar sebum. To jeden z najbezpieczniejszych zabiegów oczyszczających na zimę, ponieważ działa powierzchownie, bez mechanicznego tarcia i bez uszkadzania bariery ochronnej. Daje efekt świeżej i gładkiej skóry, także lekkiego rozświetlenia. Jest odpowiedni dla cer wrażliwych, naczynkowych, a nawet lekko podrażnionych ogrzewaniem pod warunkiem, że nie ma aktywnych stanów zapalnych. Peeling kawitacyjny w czasie zimy ma jeszcze jedną zaletę. Skóra po takim zabiegu nie jest tak wrażliwa na mróz czy zmiany temperatur, więc można go wykonywać w ciągu dnia bez obaw o dodatkowe podrażnienia.

Sonoforeza z delikatnymi kwasami lub enzymami: zabieg polegający na wtłaczaniu składników aktywnych ultradźwiękami, dzięki czemu mogą działać łagodniej i głębiej. Gdy sonoforezę łączy się z lekkimi kwasami lub enzymami, powstaje bardzo subtelny peeling, dobry dla skór naczynkowych i wrażliwych. Zimą ma tę zaletę, że nie pozostawia skóry „nagiej”, natomiast wspiera nawilżenie.


Oksybrazja to jedna z najbardziej zimowych, bezpiecznych metod oczyszczania skóry, ponieważ działa wyjątkowo łagodnie i jednocześnie przynosi szybki efekt świeżości. Zabieg polega na złuszczaniu naskórka strumieniem tlenu połączonego z delikatnie aplikowaną wodą lub solą fizjologiczną, co sprawia, że skóra jest oczyszczona, wygładzona i wyraźnie lepiej nawilżona, bez ryzyka podrażnień typowych dla mocniejszych peelingów. Oksybrazja sprawdza się przy cerach odwodnionych, zmęczonych, naczynkowych i wrażliwych. Sprawdza się szczególnie wtedy, gdy skóra źle reaguje na kwasy lub intensywne tarcie. Zimą jej atutem jest to, że nie narusza bariery hydrolipidowej i nie powoduje nadwrażliwości na mróz, dlatego można ją wykonywać regularnie, nawet w okresach dużych wahań temperatur.

Peeling wodorowy (oczyszczanie wodorowe) to kolejna bardzo delikatna metoda, która wykorzystuje aktywny wodór do usuwania zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Zabieg nie narusza bariery hydrolipidowej, więc jest odpowiedni zimą, zwłaszcza dla cer mieszanych, także odwodnionych jednocześnie. Daje efekt świeżości i lekkiego wygładzenia. Przeciwnie do mikrodermabrazji nie powoduje podrażnień na chłodzie.

Mikrodermabrazja to jeden z mocniejszych sposobów złuszczania naskórka, oparty na kontrolowanym ścieraniu jego wierzchnich warstw za pomocą kryształków lub diamentowej głowicy. Daje szybki efekt wygładzenia, rozświetlenia i wyrównania struktury skóry, ale jednocześnie jest zabiegiem, który zimą trzeba stosować ostrożnie. Osłabiona mrozem oraz suchym powietrzem skóra szybciej reaguje podrażnieniem, natomiast zbyt intensywna mikrodermabrazja może prowadzić do zaczerwienień i nadwrażliwości, dlatego też podczas chłodniejszych miesięcy najlepiej wybierać wersję delikatniejszą, wykonywaną na niższych ustawieniach, albo ograniczyć częstotliwość zabiegów. Cery wrażliwe, naczynkowe lub przesuszone często lepiej zareagują na kawitację, oksybrazję czy peelingi enzymatyczne. Mikrodermabrazja zimą sprawdza się głównie u osób o skórze grubszej i odpornej, którym zależy na wyraźnym wygładzeniu pod warunkiem odpowiedniej pielęgnacji kojącej po zabiegu i ochrony przed zimnem oraz UV.


Peelingi z retinolem (w zabiegach profesjonalnych): choć retinol kojarzy się z kuracjami domowymi, w gabinetach stosuje się specjalne zabiegi, które delikatnie złuszczają i pobudzają odnowę skóry. Zimą takie zabiegi są popularne, bo skóra mniej reaguje na słońce, ale mimo to retinol może powodować podrażnienia, jeśli bariera jest osłabiona. To metoda dla cer odpornych, najczęściej z przebarwieniami lub oznakami starzenia, ale wymaga solidnego nawilżania jak również ochrony SPF.

Pielęgnacja po peelingu 

Po każdym peelingu zimą bardzo ważne jest natychmiastowe wsparcie skóry. W zimowej porze roku regeneracja po złuszczaniu jest trudniejsza, warto więc nakładać kosmetyki o prostych, kojących formułach: ceramidy, skwalan, pantenol, betaina, alantoina. Dają one skórze poczucie komfortu i pomagają odbudować barierę ochronną dzięki czemu unikniemy nieprzyjemnego ściągnięcia po myciu. Jeśli po peelingu wychodzisz na mróz, nałóż krem ochronny, który stworzy warstwę osłonową. Szczególnie ważne jest też nałożenie kremu z filtrem SPF, chociażby dlatego, że nawet najłagodniejsze kwasy zwiększają wrażliwość skóry na promieniowanie UV.

Jak często stosować peelingi?

Bardzo istotna jest częstotliwość. Zimą lepiej złuszczać skórę rzadziej, ale regularnie. Większość cer najlepiej reaguje na peeling wykonywany (w domu) raz lub dwa razy w tygodniu. Skóra szczególnie wrażliwa może potrzebować tylko jednego, bardzo delikatnego zabiegu. Najlepiej obserwować własną skórę. Jeśli po peelingu jest dłużej zaczerwieniona, zaczyna się łuszczyć lub staje się szorstka, to sygnał, że warto zwolnić.

Zimowe peelingi mogą być bezpieczne i skuteczne, jeśli zostaną dobrane z wyczuciem. Dają efekt świeżości, miękkiej i wygładzonej skóry, ale bez ryzyka przeciążenia. Dobrze dobrane złuszczanie przywraca naturalny blask, ułatwia działanie kremów i chroni przed przesuszeniem, które zimą potrafi pojawić się z dnia na dzień. A kiedy skóra jest wygładzona, ukojona i odpowiednio zregenerowana, znacznie lepiej znosi wszystkie zimowe wyzwania od mrozu po suche powietrze w biurze. Jakiego rodzaju peeling preferujecie dla swojej skóry?

Pozdrowienia! ✨

Blask zdrowej skóry bez rozświetlacza

 


         Naturalny blask skóry to coś więcej niż chwilowy efekt makijażu. To oznaka zdrowia, równowagi i pielęgnacji dopasowanej do potrzeb cery. Choć kosmetyki rozświetlające potrafią dodać twarzy świeżości, prawdziwy glow nie wymaga brokatu ani połyskującego pudru. Można go uzyskać, gdy skóra jest dobrze nawodniona, odżywiona i po prostu zadbana.

Pierwszym krokiem do takiego efektu jest właściwe oczyszczanie. Nie za mocne, ale konsekwentne. Skóra, która jest zbyt intensywnie myta agresyjnymi detergentami, szybko traci naturalne lipidy i reaguje przesuszeniem. Warto sięgać po łagodne formuły myjące, które nie pozostawiają uczucia ściągnięcia, a zamiast drażniących substancji zawierają delikatne środki pochodzenia roślinnego, np. glukozydy. Oczyszczanie twarzy ma być przygotowaniem, nie walką z cerą.

Oprócz  mycia twarzy, równie istotne jest jej złuszczanie. Martwe komórki naskórka potrafią skutecznie odebrać cerze świeżość, dlatego regularne, ale delikatne peelingi są niezbędne. Enzymy z papai czy ananasa, kwasy migdałowy lub mlekowy w niskich stężeniach to sposoby, które nie podrażniają, a nadają skórze miękkość i gładkość. Gdy powierzchnia naskórka jest równa, światło odbija się od niej lepiej, a cera wygląda promiennie nawet bez makijażu.

Fundamentem naturalnego blasku jest jednak nawilżenie. Skóra pozbawiona wody staje się matowa, napięta i szara. Warto sięgać po produkty zawierające kwas hialuronowy, glicerynę, betainę, ceramidy czy skwalan. To składniki, które nie tylko wiążą wodę, ale też wzmacniają barierę hydrolipidową. Połączenie nawilżenia z delikatnym natłuszczeniem sprawia, że skóra staje się bardziej sprężysta i pełna życia.

Na nic jednak najlepszy krem, jeśli zapomnimy o ochronie przeciwsłonecznej. Promieniowanie UV to jeden z głównych czynników powodujących matowienie cery, nierówny koloryt czy nawet utratę elastyczności. Codzienne stosowanie kremu z filtrem SPF to prosty nawyk, który procentuje z każdym rokiem. Nasza skóra skóra dłużej zachowuje młodość i zdrowy połysk.





Warto też pamiętać, że twarz to nie tylko skóra, ale również krążenie krwi i limfy. Masaż  czy to dłonią, rollerem, czy kamieniem gua sha potrafi zdziałać więcej niż niejeden kosmetyk. Kilka minut codziennego masażu poprawia mikrokrążenie, dzięki czemu cera staje się lepiej dotleniona i wygląda świeżo. To właśnie ten subtelny efekt, kiedy skóra żyje, nadaje jej prawdziwy glow.

Nie można też pominąć stylu życia. Promienna cera zaczyna się od wnętrza: odpowiednie nawodnienie, sen i dieta mają tu ogromne znaczenie. Brak snu błyskawicznie odbija się na twarzy. Skóra staje się poszarzała, pozbawiona energii. Witaminy C i E, antyoksydanty, zdrowe tłuszcze z ryb, orzechów czy awokado to naturalne wsparcie dla skóry od środka. Woda i sen działają lepiej niż jakikolwiek kosmetyk.

Gdy skóra jest zadbana, nie potrzebuje makijażu, by wyglądać promiennie. Wystarczy odrobina kremu tonującego, delikatny róż i pielęgnujący balsam do ust, by podkreślić to, co naturalne. Efekt glow to nie połysk z tubki, ale rezultat spójnej pielęgnacji, cierpliwości i szacunku do własnej skóry.

Blask zdrowej skóry to nie kwestia genów ani szczęścia. To rezultat drobnych, codziennych wyborów, które z czasem składają się na wyraźną różnicę. Cera, której dajemy odpocząć, którą regularnie nawilżamy, masujemy i chronimy przed słońcem, odwdzięcza się nie tylko ładnym wyglądem, ale też większym komfortem. Nie potrzebuje już rozświetlacza, bo sama odbija światło w sposób naturalny.

W świecie, w którym wszystko chcemy przyspieszyć, pielęgnacja wymaga cierpliwości, ale właśnie ta cierpliwość daje najbardziej trwałe efekty. Promienna skóra to nie cel, który można osiągnąć w weekend. To proces, w którym uczymy się obserwować, czego naprawdę potrzebuje nasza cera. I gdy wreszcie odzyska równowagę, rozświetli się w sposób, którego nie da się naśladować żadnym kosmetykiem.

Pozdrowienia! ✨


Włosy pod czapką, jak zachować ich objętość

 


         Zima bywa bezlitosna dla włosów. Wychodzisz z domu z lekką, podniesioną u nasady fryzurą, a wracasz z pasmami przyklejonymi do skóry. Czapka chroni przed zimnem, ale jednocześnie pozbawia włosy przestrzeni, w której mogłyby zachować swój kształt. Do tego dochodzi suche powietrze w pomieszczeniach, gorące grzejniki i wilgoć na dworze. Nic dziwnego, że objętość znika szybciej, niż krem do rąk w styczniu.

Zacznijmy od pielęgnacji włosów 

Włosy nie mogą być ani przeciążone, ani zbyt lekkie, bo wtedy łatwo tracą swój kształt. Zimą dobrze działa pielęgnacja, która daje elastyczność bez obciążania. Lekki szampon oczyszcza włosy, nie pozostawiając na nich filmu, a odżywka stosowana głównie na długościach zapobiega przesuszeniu, bez wpływu na unoszenie u nasady. Jeżeli włosy szybko tracą objętość, skuteczna bywa technika „odwrotnej pielęgnacji”, czyli najpierw odżywka, a dopiero po niej delikatny szampon, co pozwala zachować lekkość, a jednocześnie ogranicza puszenie i matowość.

Przygotuj włosy przed wyjściem 

Równie ważna jest stylizacja. Produkty nanoszone w minimalnej ilości mogą zdziałać więcej niż ciężkie preparaty zwiększające objętość, które pod czapką często działają odwrotnie do zamierzonego efektu. W zimie najlepiej sprawdzają się mgiełki dodające sprężystości, lekkie pianki lub produkty zwiększające objętość u nasady, które nie tworzą sztywnej skorupki. Wystarczy odrobina przy korzeniach oraz bardzo dokładne suszenie, by fryzura dostała impuls do unoszenia. Ciepłe powietrze pozwala ułożyć włosy, ale na koniec warto przełączyć suszarkę na chłodny nawiew. Wtedy kształt fryzury utrwala się o wiele lepiej i nie klapnie pod czapką.


Wybierz odpowiednią czapkę

Czapka sama w sobie nie musi być wrogiem objętości, o ile jest odpowiednio dobrana. Najlepiej sprawdzają się modele wykonane z miękkich, nieuciskających materiałów, które nie przylegają ciasno do skóry i nie spłaszczają fryzury od samego początku. Ta niewielka przestrzeń między głową a tkaniną potrafi zdziałać więcej niż najbardziej skomplikowana stylizacja. Warto też unikać elektryzujących się włókien, które sprawiają, że włosy zaczynają przyklejać się do skóry lub do samej czapki.

Elektryzowanie nie dodaje objętości 

Zimą często pojawia się też elektryzowanie, które na pierwszy rzut oka nie ma nic wspólnego z objętością, a w praktyce potrafi wszystko zepsuć. Włosy zaczynają odstawać albo wręcz przeciwnie, bo przyklejają się do skóry. Temu najlepiej zapobiega lekkie nawilżenie końcówek, chłodny nawiew suszarki na koniec i unikanie ocierania włosów o szal czy kołnierz, kiedy tylko się da.

Pozwól włosom odpocząć 

Po zdjęciu czapki zamiast od razu wyciągać szczotkę warto dać włosom chwilę odpoczynku. Fryzura często potrzebuje dosłownie dwóch, trzech sekund, a w tym czasie lekkiego unipesienia palcami, potrząśnięcia głową, krótkiego przewietrzenia. To szybkie, ale skuteczne, i nie powoduje dodatkowego wygładzenia. Szczotka może zrobić idealnie gładką taflę, ale nie pomoże w objętości.

Zima nie musi oznaczać codziennej walki z oklapniętymi włosami. Wystarczy kilka drobnych nawyków jak lekka pielęgnacja przed wyjściem, dokładne suszenie, miękka czapka i chwila na poprawę po powrocie do ciepła. Włosy potrafią odzyskać sprężystość szybciej, niż się wydaje nawet wtedy, gdy spędzają większość dnia pod grubą wełnianą warstwą. Jakie masz sposoby na zachowanie fryzury?


Pozdrowienia! ✨


Jak zapobiec podrażnieniom od golfów i szalików

 

        Zimą szyja i dolna część twarzy pracują na najwyższych obrotach. Otulamy je miękkimi golfami, szalikami i kominami, które dają ciepło, ale jednocześnie mogą prowokować zaczerwienienia, swędzenie i drobne, uporczywe wysypki. U mnie taka się wydarzyła po raz pierwszy kilka lat temu, co skończyło się wizytą u dermatologa. Najczęściej winne są drażniące włókna, zbyt ciasny splot lub sucha, źle zabezpieczona skóra. Na szczęście można temu zapobiec i nadal cieszyć się ulubionymi zimowymi dodatkami.

Najważniejsze jest przygotowanie skóry przed założeniem czegokolwiek pod szyję. Dobrze nawilżona i lekko natłuszczona skóra znacznie lepiej znosi kontakt z ciepłymi tkaninami. Warto sięgać po krem o bogatszej konsystencji, który stworzy dodatkową, niewidoczną barierę i zmniejszy tarcie. Taki film ochronny działa jak miękka warstwa amortyzująca, wtedy skóra nie ociera się bezpośrednio o włókna, więc pozostaje spokojniejsza, a uczucie ściągnięcia nie pojawia się nawet po całym dniu.

Nie bez znaczenia jest dobór materiałów. Niektóre swetry i szaliki potrafią wyglądać pięknie, ale ich skład to istna zmora wrażliwej skóry. Wełna o ostrzejszym włóknie, syntetyczne domieszki czy szorstkie sploty potrafią drażnić nawet osoby, które zwykle nie mają problemów skórnych. Lepszym wyborem są miękkie, gładkie tkaniny: kaszmir, merino o drobniejszym splocie, delikatna bawełna lub szaliki z większą ilością wiskozy. Czasem wystarczy nawet cienka, lekka warstwa pod spodem, choćby miękka bawełniana bluzka z półgolfem, aby całkowicie wyeliminować dyskomfort.




Bardzo  ważna jest także pielęgnacja samego szalika. Tkaniny, które mają kontakt z twarzą, zbierają makijaż, sebum i drobne zabrudzenia z płaszcza. Pranie ich rzadziej niż powinniśmy sprzyja podrażnieniom i pogorszeniu stanu skóry. Regularne odświeżanie dodatków tak, jak jest  napisane na metce, sprawia, że ich włókna są bardziej miękkie, a kontakt ze skórą delikatniejszy. To szczególnie ważne zimą, kiedy nosimy te same rzeczy niemal codziennie.

Warto też pamiętać o prostych gestach, które przynoszą odczuwalną ulgę. Gdy wracamy do domu, dobrze jest dać skórze chwilę oddechu: zdjąć golf, rozluźnić szalik i pozwolić ciepłu zepsuć nadmiar wilgoci gromadzącej się pod materiałem. Suchy, ciepły dom to odpowiedni moment, kiedy można nałożyć kojący krem z ceramidami lub łagodzący balsam, by skóra szybciej wróciła do równowagi.

Podrażnienia od golfów i szalików nie muszą być nieuniknioną zimową tradycją. Odpowiednia pielęgnacja, świadomy wybór materiałów oraz regularne dbanie o dodatki sprawiają, że skóra pozostaje gładka i spokojna, a ulubione zimowe ubrania oraz dodatki nosi się z prawdziwą przyjemnością. Kiedy odstawiłam ubrania z marnym składem, problemy ze skórą odczepiły się ode mnie. Warto pomyśleć nie tylko o pięknym szaliku czy golfie, ale też o zdrowiu własnej sk

Pozdrowienia! ✨

Makijaż, który przetrwa golfy i szaliki


            Zimna pora roku jest dla makijażu dość wymagającym okresem. Grube szaliki, golfy i ciepłe kurtki ocierają się o skórę, ścierają podkład i pozostawiają ślady na ubraniach. Na szczęście można temu zaradzić, jeśli podejdziemy do makijażu strategicznie i delikatnie. Podstawą jest odpowiednie nawilżenie skóry. Zimą szybciej traci ona wilgoć, a suche miejsca powodują, że podkład osiada nierówno i łatwiej się ściera. Lekki krem lub serum, które szybko się wchłania, stanowi idealną bazę pod makijaż, jednocześnie chroniąc skórę nie tylko przed chłodem, ale również ogrzewaniem.

Podkład zimą warto stosować lekki i kremowy, najlepiej taki, który wyrównuje koloryt, ale nie obciąża skóry. Grube, kryjące warstwy szybciej się ścierają, zwłaszcza na dolnej części twarzy, która ociera się o szalik czy golf. Jeśli szyja jest schowana, nie ma sensu nakładać podkładu akurat tym miejscu. Dzięki temu makijaż utrzyma się dłużej i nie powstaną ślady na ubraniu. Korektor stosujemy tylko tam, gdzie naprawdę jest potrzebny, pod oczami, przy skrzydełkach nosa lub na drobnych niedoskonałościach.




Dolna część twarzy często jest schowana, dlatego warto przenieść uwagę na górną część twarzy. Oczy i brwi przyciągają wzrok i nadają twarzy świeżości. Wyraziste brwi, delikatnie podkreślone powieki i kreska na linii rzęs sprawiają, że nawet jeśli policzki są lekko zaczerwienione od mrozu, twarz wygląda promiennie. Dobrze  jest postawić na wodoodporne produkty, które nie rozmażą się przy zmianach temperatury.

Delikatny rumieniec na policzkach przywraca naturalny wygląd i dodaje zdrowego blasku. Kremowy róż nałożony palcami lub gąbeczką wtapia się w skórę i nie zostawia ostrych granic, nawet gdy część policzka chowa się pod kołnierzem. Naturalne zaczerwienienia od zimna nie wymagają zakrywania, a w połączeniu z makijażem oczu tworzą świeży efekt.

Na koniec makijaż delikatnie utrwalamy lekkim pudrem lub mgiełką utrwalającą, pamiętając, żeby nie przesadzać w okolicach podbródka i dolnych policzków, które ocierają się o tkaninę. W ciągu dnia przydadzą się drobne poprawki. Puder kompaktowy, błyszczyk i mała kredka do oczu pozwolą odświeżyć makijaż bez konieczności pełnej korekty.


Usta warto podkreślić produktami o lekkiej, pielęgnującej formule. Balsamy, masełka i lekkie tinty odbijają się mniej na szalikach i lepiej znoszą ocieranie niż matowe szminki. Można też nałożyć odrobinę błyszczyka na środek ust, by optycznie je powiększyć i nadać im zdrowego blasku.

Najlepszym sposobem do udanego makijażu w zimnym sezonie jest mniej warstw, kremowe konsystencje, akcent na oczy i usta oraz lekki rumieniec na policzkach. Dzięki tym prostym zasadom twarz wygląda świeżo i naturalnie nawet pod grubym golfem czy szalikiem. Zima może być wymagająca dla makijażu, ale przy odpowiednim podejściu można wyglądać elegancko, promiennie i zadbanie przez cały dzień.


Najważniejsze, by taki makijaż współpracował ze zmieniającymi się temperaturami, ogrzewaniem i codziennym noszeniem szalików. Mniej warstw, bardziej kremowe konsystencje i akcent przeniesiony na górne partie twarzy sprawiają, że całość wygląda świeżo, jednocześnie nie wymaga ciągłych poprawek. Dzięki temu nawet w grubym golfie można czuć się zadbanie i swobodnie. Jeśli zima ma swoje prawa, makijaż również może je mieć. Niech będzie lekki, wygodny i odporny na codzienność. Co najlepiej sprawdza się u Was, jeśli chodzi o zimowy makijaż?

Pozdrowienia! ✨

Pielęgnacja twarzy z Merveillance Lift Nuxe, moje pierwsze wrażenia

 

              Ostatnio dość często pisałam na temat pielęgnacji wsSapominając różne problemy jakie mogą towarzyszyć, kiedy już jest zimno, czy w czasie menopauzy.  W swojej pielęgnacji miałam wiele wspaniałych kremów zarówno pod oczy jak i do twarzy, ostatnio jest to seria kremów Merveillance Lift Nuxe która jest ze mną już drugi miesiąc.

Oba produkty są pięknie zapakowane, kartonik ma taką samą szatę graficzną jak słoiczek czy tubka. Na obu nie brakuje ważnych informacji zarówno na temat producenta jak i samego produktu. Na kartoniku jest ich znacznie więcej. Ważne jest, że oba kremy są wegańskie, czyli w żaden sposób nie testowane na zwierzętach. Zawierają 97% składników pochodzenia naturalnego.




Krem pod oczy Merveillance Lift znajduje się w niewielkiej tubce z miękkiego tworzywa zakończonej "dziubkiem", który pozwala na wygodną aplikację w dowolnej ilości kremu. Zamykana jest metalową nakrętką. Opakowanie jest wykonane bardzo porządnie, nie ulega zarysowaniom, można powiedzieć, że jest luksusowe. Wewnątrz znajduje się 15 ml gęstego białego kremu. Krem ten mimo, że jest treściwy, lekko się rozsmarowuje, trzeba jednak chwilkę poczekać, zanim położymy makijaż.




Liftingująco-ujędrniający krem pod oczy Merveillance Lift Nuxe przeznaczony jest do każdego rodzaju cery, szczególnie cery dojrzałej. Swoje działanie opiera na zawartości zielonej mikroalgi Chlorella Vulgaris, znanej ze swych właściwości regenerujących i wzmacniających. Jest to składnik, który w jednej kropli zawiera moc 4 miliardów komórek. Unikalna formuła kremu redukuje zmarszczki i oznaki zmęczenia, wygładza delikatną skórę wokół oczu, dzięki czemu skóra wygląda na młodszą i wypoczętą. Zawiera 97% składników pochodzenia naturalnego.Krem ma lekki delikatny zapach opracowany specjalnie dla okolic oczu. Zapachu tego nie wyczuwam. 

Sposób użycia:

Krem nakładaj rano i/lub wieczorem na okolice oczu.




Skład INCI:

Aqua/water, Squalane, Glycerin, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Microcrystalline Cellulose, Sodium Polyacrylate, Arachidyl Alcohol, Cetearyl Alcohol, Behenyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Arachidyl Glucoside, Parfum/fragrance, Phenethyl Alcohol, Sodium Stearoyl Glutamate, Sodium Gluconate, Caprylic/capric Triglyceride, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Althaea Officinalis Root Extract, Undaria Pinnatifida Extract, Benzyl Alcohol, Chlorella Vulgaris Extract, Acetyl Tetrapeptide-5, Tocopherol, Dehydroacetic Acid, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract [N4704/b].



Krem pod oczy Merveillance Lift Nuxe jest bardzo wygodny w aplikacji ze względu na tubkę. Mimo bogatej formuły bez problemów się rozsmarowuje. Bardzo dobrze współpracuje z makijażem, korektorem, nie roluje się, trzeba jednak chwilkę odczekać. Krem jest bardzo delikatny dla wrażliwej skóry wokół oczu, łagodzi, nawilża, odżywia, łagodzi skutki zmęczenia czy niewyspania. Krem ten często jest dostępny w komplecie z kremem do twarzy, ale jak się dobrze rozejrzeć, to można go kupić osobno w korzystnej cenie. Ja go kupiłam w aptece stacjonarnej za pół jego stałej ceny. 



Cenię sobie kremy luksusowe, ale jeśli mam być szczera, to kupno takiego kremu jest dla mnie wyzwaniem. Nie jest to tak lekki wydatek, dlatego raczej nie pozwalam sobie na osobne kupno kremu na dzień, osobno na noc. Ze względu na suchą skórę, wybieram bardziej treściwy krem, który używam dwa razy dziennie. Krem Merveillance Lift daje nam spore ułatwienie, bo jest całodobowy. Także jego pojemność jest większa, bo szklany słoiczek zawiera 75 ml, a nie 50. Krem ma bardzo ciekawą konsystencję, bo wydaje się lekki, wspaniale się aplikuje, wchłania, pozostawia jednak na niej taką otulającą warstwę, którą bardzo lubię. 


Przepiękny szklany słoiczek zawierał pod nakrętką jeszcze ochronną folię ze zdobieniami, w tej chwili już go nie ma, ale można wyczuć za to przyjemny zapach tego kremu.




Merveillance Lift The Exceptional Day & Night Cream przeznaczony jest  dla każdego typu skóry, szczególnie dojrzałej, pozbawionej jędrności i blasku. Krem ten jest doskonałą  opcją dla osób poszukujących kompleksowej, całodobowej pielęgnacji. Luksusowa formuła tego kremu ma zadanie poprawić jędrność, gęstość oraz blask skóry. Aksamitna konsystencja otula cerę jak druga skóra, pozostawiając ją miękką i gładką, oraz pełną energii. Krem zawiera ważny składnik aktywny, którym jest olej z mikroalg, który dostarcza skórze siły i regeneracji. W połączeniu z niacynamidem oraz naturalnymi antyoksydantami, działa jak tarcza ochronna przed czynnikami zewnętrznymi, pomagając zachować młody, promienny wygląd, a także wyrównany koloryt. Już po kilku dniach regularnego stosowania cera według producenta staje się wyraźnie gładsza, bardziej elastyczna i rozświetlona jak po profesjonalnym zabiegu pielęgnacyjnym. Krem zawiera 95% składników pochodzenia naturalnego.


Składniki aktywne:

  • Olej z mikroalg zatrzymuje wodę w naskórku, nawilża,  wzmacnia barierę ochronną, chroni skórę przed niekorzystnymi wpływami środowiska. Jako antyoksydant neutralizuje wolne rodniki, opóźniając oznaki starzenia. Wspiera odnowę komórek skóry i produkcję kolagenu.
  • Niacynamid – łagodzi, rozjaśnia i wyrównuje koloryt skóry, wzmacnia barierę ochronną skóry.

Skład INCI:

Aqua/water, Squalane, Dicaprylyl Ether, Glycerin, Alcohol Denat., Pentylene Glycol, Niacinamide, Cetearyl Alcohol, Parfum/fragrance, Polyacrylate Crosspolymer-6, Butyrospermum Parkii (shea) Butter, 1,2-hexanediol, Caprylyl Glycol, Sodium Stearoyl Glutamate, Dehydroacetic Acid, Xanthan Gum, Caprylic/capric Triglyceride, Helianthus Annuus (sunflower) Seed Oil, Althaea Officinalis Root Extract, Citric Acid, Undaria Pinnatifida Extract, Benzyl Alcohol, Chlorella Vulgaris Extract, Tocopherol, Rosmarinus Officinalis (rosemary) Leaf Extract, Tetramethyl Acetyloctahydronaphthalenes, Linalool, Linalyl Acetate, Alpha-isomethyl Ionone, Geraniol, Citrus Aurantium Peel Oil, Citronellol, Limonene, Terpineol [n4708/b].




Krem całodobowy, to dla mnie najlepsza opcja i myślę, że nie tylko ja wybieram takie. kremy. Jego pojemność jest w sam raz na to, żeby krem się nie znudził, a jeśli się nie znudzi, zawsze można dokupić w korzystnej cenie, którą apteki czy inne sklepy często oferują. Ale chyba zaczęłam od końca. Oprócz niewątpliwie pięknego słoiczka, oczarowuje zapach tego kremu. Jest bardzo przyjemny, luksusowy, ale nie podrażnia mojej wrażliwej skóry, nie podrażnia nawet jeszcze bardziej wrażliwej skóry szyi. Krem i spełnia moje oczekiwania pod każdym względem. Producent nie obiecuje cudów, ale to, co każdy tego rodzaju krem czynić powinien. Krem skutecznie nawilża, odżywia moją skórę, a już to tylko sprawia, że jest gładsza, bardziej sprężysta, ujednolicona, no i naturalnie rozświetlona. Jeśli krem Merveillance Lift Nuxe  odpowiadałby potrzebom Waszej skóry, to jak najbardziej polecam.




Oba kremy, które tu opisałam można kupić osobno jak i w zestawach. Oba kremy są bardzo wydajne, dzięki czemu mogą nam towarzyszyć dłużej. Znacie je?

Pozdrowienia! ☀️

Wpis zawiera linki afiliacyjne do strony Ceneo


Tekst większego napisu nagłówka

Polecam

Tekst mniejszego napisu nagłówka

ciekawe wpisy

Sekcja - Polecane posty

Dziękuję za każdą kawę ☕

instagram

Copyright © W Blasku Marzeń.